Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarnów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarnów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Mój syn został lektorem

Od lat tu nic nie pisałem. I słusznie bo niby kogo interesuje moja rodzina... choć jak widzę po tablicy aktywności to okresowo sporo osób tu zagląda, więc może kogoś to interesuje?

W każdym razie o tym napisać muszę, a jak się spodka z zainteresowaniem to i następne posty się pojawią.

Mój Syn Mikołaj został lektorem!!!!
Fotorelacja za RDN Małopolska - bo ja zdjęć nie robiłem (Mikołaj uważa że to już obciach, znaczy chyba oni teraz inne słowo mają na mojopokoleniowy "obciach" ale to już nie mój problem - w sumie sens ten sam)

Zapraszam na kilka zdjęć autorstwa Ewy Bierdoń dziennikarki w/wymienionego radia

 Mikołaj drugi od lewej

Tu syn ledwie ułamkiem widoczny za to tata owszem

W czasie mszy

Niestety akurat zdjęcie Mikołaja podczas składania ślubowania przed biskupem na stronie umieszczone nie zostało
 
Za to jest takie

 


Podczas wręczania pamiątkowych egzemplarzy Nowego Testamentu z komentarzami 
 
A to już po mszy podczas podziękowań
 
A na koniec




Pierwszy z lewego górnego rogu ksiądz to nasz proboszcz  Ks. Mag Daniel Pietryka
(Marzenka trochę się w nim "podkochuje", ale tak tylko troszeczkę ;-), że taki przystojny i do tego świetny gospodarz)
 
Za to pierwszy z prawej w samej komży bez ornatu to ks Łukasz Matyka 
dekanalny duszpasterz liturgicznej służby ołtarza. 


Oczywiście w samym środku to ks. Infułat Adam Kokoszka.


Dumny doda także że jego syn bez problemu zdał egzamin lektorski i teraz ma otwarta drogę by zostać ceremoniarzem.

wtorek, 22 września 2009

Początek roku u Konarskiego

Początek roku szkolnego w szkole podstawowej nr 2 w Tarnowie był taki sam jak tysiące innych początków roku szkolnego w całej Polsce.
Apel, akademia, pierwsze ustalenia.
emocje rodziców i pierwszoklasistów, lekkie znudzenie u klas starszych.
Trema tych którzy mieli występować, pamiątkowe zdjęcia do kroniki szkolnej...






Poza jedną różnicą - to był PIERWSZY początek roku szkolnego dla Mikołaja


a na drugi dzień był już plecak pełen książek, zeszytów i przyborów, worek z butami na przebranie, wielka trema, ciekawość, wszystko to co towarzyszy pierwszakowi.
Posted by Picasa

poniedziałek, 22 czerwca 2009

vivat maj trzeci maj...

Mniejsza o niegramatyczność frazy "trzeci maj" - od czego jest licencja poetica?
Mniejsza o szachrajstwo legislacyjne lub swoisty zamach stanu jakim było uchwalenie Ustawy Rządowej!
Konstytucja jest zwornikiem Polski przez tragiczne dzieje rozbiorów, wojen i zdrad.
A co ważniejsze jak mało co w naszej tradycji nadaje się na piękne rodzinne święto!

No to świętujmy!!!
Msza w farze katedralnej, potem przemarsz Starym Miastem i ulicą Wałową pod pomnik Nieznanego Żołnierza, z orkiestrą, tupotem nóg, dumnie, wesoło.






To co Miłosz lubi najbardziej "marsz marsz butami"



Mama, Marzenka, Mikołaj, Miłosz, Artur i Łukasz - trzy pokolenia - czwarte najstarsze właśnie idzie z wiązanką kwiatów pod pomnik - ba jest jeszcze piąte - stareńka pra pra babcia - ale już nie wychodzi z domu.



I salwa honorowa - i znów echo zwielokrotnia huk wystrzałów, gołębie zrywają się do szaleńczego lotu nad głowami.

A te dwa ostatnie zdjęcia to nie moje - wykonał je Topol i można je zobaczyć w oficjalnej galerii miasta Tarnowa.

Ps. Topol to ten wielgachny fotograf ze sprzętem na wierzchu, który wlazł mi w kadr w czasie kręcenia filmiku.






Posted by Picasa

Patriotyzm

Obwoje z Marzenką pochodzimy z rodzin o tradycjach patriotycznych, może nie na miarę heroizmu, ale takiego codziennego, zwykłego według którego jak trzeba to się dla Ojczyzny pracuje, a jak trzeba to się łapie za karabin...jedno i drugie bez specjalnego zadęcia.

Choć z drugiej strony mój dziadek zabrał do grobu odłamki granatu którym bochaterska (sic!) niemiecka armia obrzuciła grupkę dzieci, był już wtedy dorosłym choć młodym mężczyzną więc własnym ciałem zasłonił je od wybuchu...potem była partyzantka, po wojnie "nagroda" na UB, wybite zęby, choroba płuc. Nie miał miłego życia, ale nigdy się nie skarżył.

Dziadek Żony, Żołnież WiN, skazany na karę śmierci, osiem lat przesiedział w celi czekając na swoja kolej - na szczeście dożył śmierci Stalina i amnestii. Potem tez nie było łatwo - komuna dbała by "ułatwić" mu znalezienie dobrej pracy, mieszkania...
Dożył zadośćuczynienia.

Tylko stale mam w uszałch słowa pewnej idiotki (nazwisko kojarzone być powinno z "grupą trzymającą władzę" i "czasopismami") która oskarżenie Oleksego o to że był Olinem (co za różnica w przypadku sowieckiego sługusa?) nazwała ...gehenną.
To jak nazwać to co przeszli Oni?!

Ale mniejsza o idiotki i zaprzańców .

Dzień Katyński 19 kwietnia 2009 roku.
Piękna wiosenna pogoda.
Msza w Kościele Ojców Filipinów, potem przejście kilku kroków pod pomnik nieznanego żołnierza, apel poległych, kwiaty i wieńce pod pomnikiem salwa honorowa, przemówienia - to co zwykle.
Ale przyjemnie jest zobaczyć te cztery pokolenia wolnych Polaków, które teraz mogą świętować z podniesionymi głowami.



Miłosz nazywa to "marsz, marsz butami" i strasznie lubi.



Ci którzy jeszcze zostali - coraz ich mniej - jeszcze w ubiegłych latach mogli dowolnie wybierać skład delegacji i pocztu sztandarowego - dziś już muszą posiłkować się bliskimi swoich kolegów.



I znów pokolenia



A Mikołaj trochę dzikus...jak był młodszy to maszerował z dziadkiem, ale teraz już woli stać z boku - do tego nie lubi salwy honorowej, bo huk wystrzałów w zamkniętym kotle placu zwielokrotnia się echem.

więcej zdjęć na oficjalnej galerii miasta Tarnowa
Posted by Picasa