poniedziałek, 22 czerwca 2009

Dyplom z Pałacu Młodzieży

Przez dwa lata Mikołaj uczęszczał co tydzień (ostatnio rzadziej bo już mu się nie chciało) na zajęcia z rytmiki do Pałacu Młodzieży w Tarnowie.
Dla chłopca w jego wieku nie było wiele innych ofert, związanych z aktywnością ruchową, na basen chodzimy sami, na piłkę czy inne sporty jeszcze za mały.
A aktywności ruchowej to on potrzebuje...oj potrzebuje.
Więc mu ją daliśmy.
W zeszłym roku były publiczne występy, a w tym po dwóch latach uczęszczania dostał dyplom i statuetkę.




A potem Marzenka poszła z chłopcami na spacer i ...nacykała fotek do bólu.



Pewnie te które wybrałem nie przypadną jej do gustu, bo woli takie bardziej uładzone, ale akurat te miny oddają zwyczajny nieupozowany wyraz twarzy moich chłopców.



A na tym to Mikołaj wygląda zupełnie jak jego ojciec chrzestny, brat Marzenki Łukasz.
Posted by Picasa

vivat maj trzeci maj...

Mniejsza o niegramatyczność frazy "trzeci maj" - od czego jest licencja poetica?
Mniejsza o szachrajstwo legislacyjne lub swoisty zamach stanu jakim było uchwalenie Ustawy Rządowej!
Konstytucja jest zwornikiem Polski przez tragiczne dzieje rozbiorów, wojen i zdrad.
A co ważniejsze jak mało co w naszej tradycji nadaje się na piękne rodzinne święto!

No to świętujmy!!!
Msza w farze katedralnej, potem przemarsz Starym Miastem i ulicą Wałową pod pomnik Nieznanego Żołnierza, z orkiestrą, tupotem nóg, dumnie, wesoło.






To co Miłosz lubi najbardziej "marsz marsz butami"



Mama, Marzenka, Mikołaj, Miłosz, Artur i Łukasz - trzy pokolenia - czwarte najstarsze właśnie idzie z wiązanką kwiatów pod pomnik - ba jest jeszcze piąte - stareńka pra pra babcia - ale już nie wychodzi z domu.



I salwa honorowa - i znów echo zwielokrotnia huk wystrzałów, gołębie zrywają się do szaleńczego lotu nad głowami.

A te dwa ostatnie zdjęcia to nie moje - wykonał je Topol i można je zobaczyć w oficjalnej galerii miasta Tarnowa.

Ps. Topol to ten wielgachny fotograf ze sprzętem na wierzchu, który wlazł mi w kadr w czasie kręcenia filmiku.






Posted by Picasa

Patriotyzm

Obwoje z Marzenką pochodzimy z rodzin o tradycjach patriotycznych, może nie na miarę heroizmu, ale takiego codziennego, zwykłego według którego jak trzeba to się dla Ojczyzny pracuje, a jak trzeba to się łapie za karabin...jedno i drugie bez specjalnego zadęcia.

Choć z drugiej strony mój dziadek zabrał do grobu odłamki granatu którym bochaterska (sic!) niemiecka armia obrzuciła grupkę dzieci, był już wtedy dorosłym choć młodym mężczyzną więc własnym ciałem zasłonił je od wybuchu...potem była partyzantka, po wojnie "nagroda" na UB, wybite zęby, choroba płuc. Nie miał miłego życia, ale nigdy się nie skarżył.

Dziadek Żony, Żołnież WiN, skazany na karę śmierci, osiem lat przesiedział w celi czekając na swoja kolej - na szczeście dożył śmierci Stalina i amnestii. Potem tez nie było łatwo - komuna dbała by "ułatwić" mu znalezienie dobrej pracy, mieszkania...
Dożył zadośćuczynienia.

Tylko stale mam w uszałch słowa pewnej idiotki (nazwisko kojarzone być powinno z "grupą trzymającą władzę" i "czasopismami") która oskarżenie Oleksego o to że był Olinem (co za różnica w przypadku sowieckiego sługusa?) nazwała ...gehenną.
To jak nazwać to co przeszli Oni?!

Ale mniejsza o idiotki i zaprzańców .

Dzień Katyński 19 kwietnia 2009 roku.
Piękna wiosenna pogoda.
Msza w Kościele Ojców Filipinów, potem przejście kilku kroków pod pomnik nieznanego żołnierza, apel poległych, kwiaty i wieńce pod pomnikiem salwa honorowa, przemówienia - to co zwykle.
Ale przyjemnie jest zobaczyć te cztery pokolenia wolnych Polaków, które teraz mogą świętować z podniesionymi głowami.



Miłosz nazywa to "marsz, marsz butami" i strasznie lubi.



Ci którzy jeszcze zostali - coraz ich mniej - jeszcze w ubiegłych latach mogli dowolnie wybierać skład delegacji i pocztu sztandarowego - dziś już muszą posiłkować się bliskimi swoich kolegów.



I znów pokolenia



A Mikołaj trochę dzikus...jak był młodszy to maszerował z dziadkiem, ale teraz już woli stać z boku - do tego nie lubi salwy honorowej, bo huk wystrzałów w zamkniętym kotle placu zwielokrotnia się echem.

więcej zdjęć na oficjalnej galerii miasta Tarnowa
Posted by Picasa

poniedziałek, 30 marca 2009

wiosenne rowerki

Sobota była dniem ciepłym i słonecznym - Marzena postanowiła umyć okna a ja zabrałem chłopców na rowerki. Miłosz już prawie dorósł do swojego. Z racji barwy to rowerek dla dziewczynki, ale po co kupować skoro taki był u rodziny a wystarczy kupić puszkę lakieru w sprayu i przemalować - ale wpierw chciałem wypróbować czy będzie jeździł i ... próba wypadła pozytywnie.


wtorek, 17 marca 2009

Wenecja Park - kawiarnia

Spodobało nam się tu!
Dlatego umawiamy się na randkę w Wenecji. wykorzystując to że Mikołaj ma w poniedziałki zajęcia z rytmiki w Pałacu Młodzieży, wybieramy się znów do Wenecji, na kawę tym razem.

Lokal składa się z dwóch wyraźnie różniących się charakterem sal. Po prawej sala restauracyjna stricte, stoliki cztery krzesła, po lewej wiklinowe kosze do siedzenia, takież stoliki ze szklanymi blatami, papużki w klatce....typowa kawiarnia. Z tego co widzieliśmy w niedzielę, wielu nie respektuje tego podziału...no cóż można kompot pić w filiżance, a kawę w szklance z napisem GS...



Kawa bardzo dobra! A na czym jak na czym ale na kawie to ja się świetne znam, bo wypijam jej mnóstwo. Zdecydowana, aromatyczna, smak stonowany, bez ekstrawagancji i udziwnień.
Ja wziołem sobie czarną (5 zeta) a Marzenka z mlekiem (6zł) - czyli ceny także przyzwoite.


Dla Miłosza wzięliśmy kolorowankę i kredki, ale wolał zajmować się wystrojem lokalu i muzyką (grają mnóstwo starych kawałków -aż miło posłuchać, choć nie wszystko z nich to muzyka wysokich lotów).

Posted by Picasa

poniedziałek, 16 marca 2009

Obiad w Wenecja Park

Ładna Niedziela, czemu nie uczcić jej obiadem w restauracji?
Lubimy kuchnię włoską, lubimy atmosferę włoskich miast i restauracji. Czemu nie spróbować czy Wenecja w Tarnowie - ma ten sam urok?

No cóż, Włoskie knajpki mają urok dlatego, że są...we Włoszech. Przeniesione w inne miejsce, siłą rzeczy stają się bardziej miejscowe, niż włoskie. Ale trzeba przyznać właścicielom że dołożyli starań.



Wystrój ciekawy, nieco konserwatywny - na pewno, tym co są trendy tu się nie spodoba - ale nam się podobało.

Menu ciekawe. Zamawiamy dwa razy Naleśnik Marzenny i raz spaghetti bolognese (które musiałem dojeść po Mikołaju)



Ceny przyzwoite. Natomiast smak bardzo dobry, dopracowany - zwłaszcza sosik śmietanowy z czosnkiem - wybitnie ciekawy dodatek do naleśników z mięsem.

Poza tym jest to wspaniałe miejsce do podkreślenia urody pięknych kobiet.
Posted by Picasa

piątek, 6 marca 2009

Mikołajka ze szkołą zapoznanie

Zapisaliśmy już Mikołaja do szkoły, z racji miejsca gdzie się przeprowadzimy wybraliśmy szkołę podstawową nr 2 im. Stanisława Konarskiego.
Wygląda na to że "dwójka" to naprawdę dobra szkoła. Myślę że Mikołajowi tu się spodoba, tak jak mi i mojej zonie podobało się w "jedynce".






A z punktu widzenia szkoły, wyglądało to tak.
Już się ukazały..

Posted by Picasa